- Najbardziej wyjątkową rzeczą w tym balsamie jest opakowanie i warto go nabyć choćby tylko dla opakowania.
- Cena nie jest wysoka w porównaniu z innymi takimi gadżetami. ok. 7 zł
A zawartość?
- Po odkręceniu pierwszą zauważalną rzeczą jest niebieski kolor (?) i zapach, dosyć przyjemny, ale nie przypomina jagód, jak to miał robić.
- Na szczęście po użyciu usta nie są niebieskie, ale efekt nawilżający może i jest, ale nie duży
- Forma balsamu dla mnie nie jest zbyt wygodna, ale niektórzy mogą taką lubić
Czyli sowa jako balsam otrzymuje ocenę 5/10, lecz jako gadżet zasłużone 10/10
To tyle tak jak pisałam jest to mini recenzja, ale mam nadzieję, że się Wam spodobała.
Zapomniałam podziękować za ponad 50 obserwatorów, więc robię to teraz. Przepraszam także za to, że częstotliwość dodawania przeze mnie postów spadła, ale mam mało wolnego czasu, a nie chcę, żeby posty nie miały określonego tematu i były dodawane na siłę. To chyba tyle, dziękuje za wyrozumiałość i zachęcam do komentowania.



